Barcelona – pierwsze dni

No i stało się 🙂 po wielu miesiącach przygotowań jesteśmy w Hiszpanii. Po godzinie drugiej w piątek 2 września dotarliśmy do Barcelony autobusem i odrazu z naszymi 4 walizkami poszliśmy w stronę Born do naszego mieszkanka 🙂 A po ogarnięciu się w nim po podróży, obiedzie ze znajomymi przyszedł czas na formalności – Ania podpisała umowę wynajmu. Tu pewne zaskoczenie – jest oficjalny formularz takiej umowy, ułatwia to sprawę podpisania umowy bardzo.   Nie zwlekając za bardzo już następnego dnia udaliśmy się na pierwszą wycieczkę do pobliskiej Badalony 🙂 Dotarliśmy tam metrem, a po jakiś 800 metrach na piechotę ujrzeliśmy cel …

MAGICZNE 100 KILOMETRÓW

Co zmieniło się po setnym kilometrze? Nagle na szlaku zrobiło się jak w Dolinie Kościeliskiej w długi weekend. Ludzie poruszają się większymi grupami. Takimi wycieczkowo-towarzysko-sportowymi. Dla nas przekłada się to na to, że jest głośniej, więc trudno się zatopić w odgłosie własnych kroków i myśli. Bo jeszcze nie wiecie, ale jakoś tak się zrobiło, że większość ludzi, która idzie ‘z nami’ od kilkuset kilometrów idzie w pojedynkę. My też. Co jakiś czas zerkamy na siebie, czy wszystko gra, spotykamy się co kilka kilometrów na kawie, a wieczorem w schronisku przy posiłku. Ale w ciągu dnia każdy zdaje się chcieć być …

JAK WYGLĄDA DZIEŃ PIELGRZYMA?

Pielgrzym wstaje o 5 – czy chce, czy nie chce, bo i tak wszyscy wstają, żeby wyruszyć jeszcze przed ukropem i właściwie po ciemku, bo jasno robi się dopiero ok. 6.30. Ale ma to sens, bo od kilku dni jest 38 C w cieniu… tyle, że na Mesecie, którą idziemy cienia nie ma. Niektórzy wstają i idą, niektórzy zajadają śniadanie, bo w wielu schroniskach jest kuchnia i jadalnia. My nosimy ze sobą musli, które dzielnie zalewamy wodą na wieczór, żeby było na rano. .   .    Potem pielgrzym idzie i idzie i idzie… jedni 15 km dziennie, inni 30 km, a są …

JAK NIE ZGUBIĆ SIĘ NA SZLAKU?

Prosto. Trzeba iść za żółtymi strzałkami albo za muszlami, tymi od przegrzebków, czy jak kto woli „saint jacquesów”, czy bardziej po naszemu małży świętego Jakuba. Bo to właśnie od świętego z Composteli przegrzebki w dużych białych muszlach biorą swoją nazwę. Teraz pielgrzymi kupują muszle w sklepach z pamiątkami i zawieszają na plecakach idąc do Composteli. Kiedyś zbierali je nad oceanem już po dojściu do Santiago (ocean jest o jakieś trzy drogi nalej na zachód i nie, nie mylicie się, oczywiście, że się tam wybieramy) i zabierali je ze sobą na pamiątkę. Z oceanem to ciekawa historia – wysyłano tam pielgrzymów, …

Barcelona, Font Màgica de Montjuïc

Barcelona 2015 – część 4

Chyba takim największym odkryciem związanym z Olimpiadą w Barcelonie jest dla mnie umiejscowienie basenów do skoków z trampoliny. A tak naprawdę widok jaki miała publiczność i skoczkowie – piękną panoramę miasta: Moim zdaniem warto skorzystać z kolejki linowej w porcie. Niby nic ale jednak od strony morza z tej wysokości Barcelona prezentuje się jeszcze piękniej: Jedną z bardzo fajnych rzeczy w mieszkaniu w Barcelonie muszą być plaże 🙂 i bezpośredni dostęp z miasta do ciepłego morza: Z Parku Gaudiego doskonale widać Sagrada Familia: Ale to w tym parku wypatrzyłem taki o to napis: I niewątpliwie obowiązkowy punkt programu w zwiedzaniu miasta …

Barcelona 2015 – część 3

Przez pięć dni w Barcelonie zszedłem ją w szerz i wzdłuż… I to dosłownie 🙂 dziennie ponad 30 km chodziłem – ale to dla tego, że trudno poznać i zobaczyć miasto jeżdżąc po nim metrem, a jeszcze trudniej robić zdjęcia w ten sposób. Rezultat był taki, że “nie zdążyłem” zwiedzić żadnego muzeum. Ale warto było – Barcelona to piękne miasto, a muzea odwiedzę następnym razem 🙂

Barcelona 2015 – część 2

“Katedry” “Ta pierwsza” czyli Santa Maria del Mar – znana wielu z powieści “Katedra w Barcelonie” Ildefonsa Falconesa, który by ją napisać poświęcił 5 lat na badania źródeł historycznych. “Ta druga” czyli La Sagrada Familia Czemu druga – bo jednak kilkaset stron “Katedry w Barcelonie” spowodowało, że bardziej chciałem zobaczyć kościół Santa Maria del Mar… Okazało się jednak, że dzieło życia Gaudiego z zewnątrz może nie robi aż takiego wrażenia ale to wnętrze… wnętrze już robi i to niesamowite wrażenie. Szczególnie jak się zwiedzi muzeum pod katedrą i zrozumie skąd te wszystkie kształty i całość koncepcji (specjalnie przed wizytą nie …

Barcelona 2015 – część 1

Barcelona ciąg dalszy 🙂 No i w końcu pierwszy raz (K) w Barcelonie. Kiedy Ania się uczyła, ja poznawałem Barcelonę. Tak na szybko – Barcelona jest fajnym, ładnym i przyjaznym miastem – trzeba tylko oczywiście uważać na kieszonkowców. No i ta kuchnia 🙂