Nie “Sajgon” tylko Indonezja

W natłoku pracy do ostatniej chwili, jeszcze nie do końca czujemy, że jedziemy. Ale wystarczy spojrzeć na “sajgon” w domu, na piętrzące się tu i tam sterciki, stertki i sterty rzeczy, żeby sobie o tym przypomnieć. Jutro jeszcze ostatnie szczepienia… ostatnie chwile w pracy… ostatnie zakupy, bo w stercikach, stertkach i stertach wbrew pozorom jeszcze kilku rzeczy brakuje. A potem “ziuuu” do Indonezji.