JAK WYGLĄDA DZIEŃ PIELGRZYMA?

Pielgrzym wstaje o 5 – czy chce, czy nie chce, bo i tak wszyscy wstają, żeby wyruszyć jeszcze przed ukropem i właściwie po ciemku, bo jasno robi się dopiero ok. 6.30. Ale ma to sens, bo od kilku dni jest 38 C w cieniu… tyle, że na Mesecie, którą idziemy cienia nie ma. Niektórzy wstają i idą, niektórzy zajadają śniadanie, bo w wielu schroniskach jest kuchnia i jadalnia. My nosimy ze sobą musli, które dzielnie zalewamy wodą na wieczór, żeby było na rano. .   .    Potem pielgrzym idzie i idzie i idzie… jedni 15 km dziennie, inni 30 km, a są …

JAK NIE ZGUBIĆ SIĘ NA SZLAKU?

Prosto. Trzeba iść za żółtymi strzałkami albo za muszlami, tymi od przegrzebków, czy jak kto woli „saint jacquesów”, czy bardziej po naszemu małży świętego Jakuba. Bo to właśnie od świętego z Composteli przegrzebki w dużych białych muszlach biorą swoją nazwę. Teraz pielgrzymi kupują muszle w sklepach z pamiątkami i zawieszają na plecakach idąc do Composteli. Kiedyś zbierali je nad oceanem już po dojściu do Santiago (ocean jest o jakieś trzy drogi nalej na zachód i nie, nie mylicie się, oczywiście, że się tam wybieramy) i zabierali je ze sobą na pamiątkę. Z oceanem to ciekawa historia – wysyłano tam pielgrzymów, …

CO ROBI TŁUMACZ NA CAMINO…?

Tak sobie myślę, że tłumacze w jakimś sensie na Camino byli od przysłowiowego „zawsze”, skoro od średniowiecza do Santiago pielgrzymowali ludzie z całej Europy. Na co dzień króluje angielski lub uniwersalny język uśmiechów, kiwnięć i machnięć mających jedno zadanie: sprawdzić, czy z idącym za lub przed wszystko OK, dać znać, że tak i tchnąć trochę życzliwości i otuchy. Do tego nie trzeba mówić w żadnym języku. Być może to właśnie tak ludzi tu przyciąga. Od kilku dni mijamy parę Rosjan, która wyruszyła piechotą z Moskwy. Oni nic po naszemu i żadnemu innemu, my nic po ichniejszemu, ale dajemy radę. Kościoły …

GDZIE MY WŁAŚCIWIE IDZIEMY?

Proste – przed siebie. Centralnie na zachód. A konkretnie do Santiago de Compostela – miasta, w którym ponoć znajduje się grób świętego Jakuba. Skąd się tam wziął?Galicyjczycy mówią, że ciało apostoła przypłynęło w kamiennej łodzi z Jerozolimy. W 813 r. grób znalazł pustelnik Paio. Ponoć miejsce wskazały mu gwiazdy, które zobaczył na wzgórzu. Stąd też niektórzy mówią, że nazwa miasta nawiązuje do łacińskiego campus stellae, czyli pole gwiazd. A potem potoczyło się jak to zwykle bywa – pustelnik pognał do biskupa, zbudowano katedrę, a św. Jakub został patronem Hiszpanii i dziwnym trafem zyskał przydomek ‘Matamoros” czyli “Pogromca Maurów”. Wyruszyliśmy z …

Camino de Santiago

Bez owijania w bawełnę – jesteśmy na Camino de Santiago, czyli na szlaku św. Jakuba. Wystartowaliśmy w Logroño, jakieś 600 km od Santiago. A. była już wcześniej i doskonale wiedziała, w co się pakuje. K. prawie nieświadomy „dał się” wyciągnąć. Dlaczego Camino? Wszystko przez pewną szaloną (w pozytywnym sensie) Rositę, która na pierwszych zajęciach, na pierwszym roku iberystyki przyniosła nam kolczyki w kształcie muszli i wykałaczkę z figurką św. Jakuba na górze. I tak się dowiedziałam, że św. Jakub istnieje, a jego grób jest w Composteli. Przy okazji pomyślałam, że moja wykładowczyni jest wariatką 😉 Potem druga szalona wykładowczyni (też …

Barcelona, Font Màgica de Montjuïc

Barcelona 2015 – część 4

Chyba takim największym odkryciem związanym z Olimpiadą w Barcelonie jest dla mnie umiejscowienie basenów do skoków z trampoliny. A tak naprawdę widok jaki miała publiczność i skoczkowie – piękną panoramę miasta: Moim zdaniem warto skorzystać z kolejki linowej w porcie. Niby nic ale jednak od strony morza z tej wysokości Barcelona prezentuje się jeszcze piękniej: Jedną z bardzo fajnych rzeczy w mieszkaniu w Barcelonie muszą być plaże 🙂 i bezpośredni dostęp z miasta do ciepłego morza: Z Parku Gaudiego doskonale widać Sagrada Familia: Ale to w tym parku wypatrzyłem taki o to napis: I niewątpliwie obowiązkowy punkt programu w zwiedzaniu miasta …

Barcelona 2015 – część 3

Przez pięć dni w Barcelonie zszedłem ją w szerz i wzdłuż… I to dosłownie 🙂 dziennie ponad 30 km chodziłem – ale to dla tego, że trudno poznać i zobaczyć miasto jeżdżąc po nim metrem, a jeszcze trudniej robić zdjęcia w ten sposób. Rezultat był taki, że “nie zdążyłem” zwiedzić żadnego muzeum. Ale warto było – Barcelona to piękne miasto, a muzea odwiedzę następnym razem 🙂

Barcelona 2015 – część 2

“Katedry” “Ta pierwsza” czyli Santa Maria del Mar – znana wielu z powieści “Katedra w Barcelonie” Ildefonsa Falconesa, który by ją napisać poświęcił 5 lat na badania źródeł historycznych. “Ta druga” czyli La Sagrada Familia Czemu druga – bo jednak kilkaset stron “Katedry w Barcelonie” spowodowało, że bardziej chciałem zobaczyć kościół Santa Maria del Mar… Okazało się jednak, że dzieło życia Gaudiego z zewnątrz może nie robi aż takiego wrażenia ale to wnętrze… wnętrze już robi i to niesamowite wrażenie. Szczególnie jak się zwiedzi muzeum pod katedrą i zrozumie skąd te wszystkie kształty i całość koncepcji (specjalnie przed wizytą nie …