ŚWIĄTECZNE (NIE)PRZYGOTOWANIA

posted in Barcelona

ŚWIĄTECZNE (NIE)PRZYGOTOWANIA

Plan na Wielkanoc był taki: zostajemy w Barcelonie, jesteśmy sami, nikt do nas nie przyjeżdża… nie sprzątamy, nie gotujemy, idziemy na plażę, ale… im bliżej Świąt tym głośniej w głowie brzmiało „Ale jak to tak?”.

 

A ponieważ całkiem niedaleko nas jest polski kościół i zupełnie nie przypadkiem odkryliśmy, że w sobotę od 11 będą święcić pokarmy… W sobotę rano wyruszyliśmy na poszukiwanie koszyczków, króliczków i kurczaczków. Szybko się okazało, że we  „wszystkomających” sklepikach chińczyków (idea chińskiego sklepu w Hiszpanii to opowieść na całkiem odrębny wpis) wybór koszyczków i innych wielkanocnych sprzętów jest zerowy albo tragiczny.  Udało się po obejściu czterech sklepów! Mamy całkiem przyzwoity koszyczek i najbrzydsze trzy kurczaki w okolicy. Do tego jajka farbowane w curry i herbacie, kawałek bagietki, fuet, trochę soli i muffinka w roli baranka.

W kościele była cała masa tak zhiszpańszczonych polskich dzieciaków 😉 że księdza nie sposób było usłyszeć. Za to doskonale słychać było o tym, co znajduje się w koszyczkach. Widać też było. I…

Efekt był taki, że po święceniu wyruszyliśmy na targ i do polskiego sklepu i do wieczora do czerwoności rozgrzewaliśmy nasze dwa palniki i mikroskopijny piekarnik. Brawo dla nich – dały radę.

A efekty? O takie właśnie: baba jest, pasztet jest, schab jest i nawet sałatka warzywna jest 😉 Amen, Alleluja. Święta Wielkanocne nie odwołane, choć na plażę też poszliśmy!

Barcelona – kwiecień 2017 – Lenses in a backpack – Trzy lata w Barcelonie