Teneryfa powrót do przeszłości

Powrót do przeszłości, bo na Teneryfie w sumie jesteśmy już piąty raz (A 3 + K2 = 5 jak nic ;P). Teneryfa kojarzy się głównie z plażowiskiem i imprezami. I gdyby nie to, że najpierw A. zawiódł tu pracowy przypadek, a potem A. zaciągnęła tu mocno wątpiącego w ten pomysł K., to pewnie też byśmy tak myśleli. A tymczasem plaża to jedynie 1% tego, co Teneryfa ma do zaoferowania.   Trzymamy się północy – jest tu trochę chłodniej, dużo wilgotniej i znacznie spokojniej niż na południu. I przy okazji bardziej autentycznie, szczególnie, że mieszkamy pośrodku (bez żadnej przesady!) plantacji bananów, …

Powrót z raju

Zrobiło się ciepło. Wyciągnęliśmy z szafy krótkie spodenki, a tam w kieszeni 700 rupii, czyli niewiele ponad 20 groszy ;-P. Pomyśleliśmy, że najwyższy czas, po roku od wyprawy, zrobić ostatni wpis z podróży, a właściwie z powrotu do Polandii. Jazda na lotnisko Z Flores udało nam się wydostać – bladym, a raczej ciemnym świtem, wsiedliśmy na łódki, przepłynęliśmy z naszej bambusowej chatki na ląd, gdzie czekał na nas migające i grające bemo. Pędziliśmy sobie na lotnisko – podziwiając przy okazji oświetlone niczym wiejska dyskoteka groby przed domami. A wszystko to w rytm disco-reggae-techno. Wszystko poszło gładko nasz samolot bez problemu …